Zarobisz na mnie…

jak zarabiać w internecie

Mam wrażenie, że dostęp do Internetu stopniowo odbiera ludziom zdolność logicznego myślenia, analizowania i wyciągania wniosków.

Dwa dni temu jeden człowiek chciał dołączyć do Projekt Milion, jednak baaardzo źle rozpoczął rozmowę, ponieważ stwierdził, że… „Zarobicie na mnie…”

Zazdrość – cecha narodowa polaków…

Zawsze w kontekście zarabiania pieniędzy zadawałem sobie kilka pytań:

  • Co muszę zrobić żeby zarobić?
  • Ile pieniędzy będzie mnie to kosztowało?
  • Ile czasu będzie mnie to kosztowało?
  • Jakie potencjalne korzyści mogę osiągnąć?
  • W jakim czasie mogę osiągnąć te korzyści?

Odpowiedzi na te pytania pomagały mi podjąć decyzję o tym jaką podejmę pracę, gdzie mam się dokształcać i ile pieniędzy mogę na to przeznaczać. Pomagały mi w zmianie pracodawcy, czy wyborze ścieżki zawodowej w szybko zmieniającej się rzeczywistości współczesnego świata.

Zanim jeszcze stworzyłem Projekt Milion ktoś „pokazał mi” ten biznes. Zarabiałem wtedy ledwie 1500zł i po krótkim wprowadzeniu już wiedziałem, że możliwe jest dorobienie 3000zł do mojej pensji przy nakładzie pracy rzędu dwóch godzin dziennie.

Mimo, iż musiałem zapłacić za „wprowadzenie w temat” kilka stówek, a wtedy to były dla mnie duże pieniądze (w Projekt Milion za nic nie płacisz), od razu wiedziałem, że ma to dla mnie sens.

Skoro zarabiałem 1500zł za 10h dziennie, to zarobek 3000zł za 2h dziennie oznaczał dla mnie 10-cio krotną podwyżkę stawki godzinowej! W jakiej pracy na etacie było to możliwe z moimi kwalifikacjami? W żadnej!

Prosta analiza dała mi proste odpowiedzi. Był jeszcze jeden aspekt… Bałem się, że stracę moje parę stówek, oj bardzo się bałem. Miałem potężne długi i te pieniądze to było moje jedzenie na cały miesiąc.

Zadałem sobie wtedy jeszcze dodatkowe pytania:

Czy jeśli te pieniądze zostaną w mojej kieszeni, to mają szanse w krótkim czasie pozytywnie wpłynąć na moje życie?
Czy jeśli je stracę to moja sytuacja drastycznie się pogorszy?

Odpowiedzi były oczywiste – strata tych pieniędzy pogłębiłaby moje długi o kilka dodatkowych stówek – czyli w sumie niewiele, bo miałem wtedy około 100 tys zł długów. Potencjał zarobkowy był znacznie wyższy. Wszedłem w temat, ciągle zarabiam i dodatkowo uczę ludzi jak oni mogą zarabiać.

Wracając do mojego rozmówcy… Skupił się w rozmowie na wyliczaniu mi, ile zarobię na nim – w ogóle nie obchodziło go ile on może zyskać.

Nigdy nie zadał sobie właściwych pytań. Ważniejsze dla niego było to, że ja mogę „na nim zarobić” (dając wiedzę i wsparcie za darmo), zamiast to jaki jest potencjał do zarobienia dodatkowych pieniędzy.

Blisko 70% naszych rodaków zarabia mniej niż 2700 zł do ręki – przy założeniu, że odkładają z tej pensji 1000 zł (co wielu ludziom nigdy się nie uda) perspektywa zarobienia dodatkowo choćby 1000 zł to podniesienie standardu życia tych osób o 100%.

Mimo tego naszym sportem narodowym jest zaglądanie do kieszeni innym, ubliżanie i wyliczanie ile ten sąsiad musiał „nakraść”, żeby kupić sobie nowego (używanego) Golfa w TDI

Bo w mojej pracy…

Najbardziej zabawne jest jednak to, że taki człowiek jak mój rozmówca idzie na drugi dzień do pracy w której…. jego pracodawca na nim zarabia. Zdumiewające jest to jak ten sam człowiek reaguje na dwie w zasadzie jednakowe sytuacje w tak odmienny sposób.

Zaraz zaraz… w sumie to nie są jednakowe sytuacje. Przecież w pracy na etacie musisz „chodzić” pod dyktando szefa 8h dziennie, miesiąc w miesiąc. Na etacie brakuje perspektyw dynamicznego wzrostu pensji.

Rzadko kiedy pracodawcę obchodzi Twój rozwój – pracodawcę obchodzi tylko to, żebyś potrafił tyle ile musisz potrafić.

W takim razie jak to jest? W obecnej pracy masz słabe perspektywy finansowe, jesteś uwiązany na minimum 8 godzin każdego dnia, żyjesz z miesiąca na miesiąc i… masz do mnie pretensję, że ja zarobię jakieś pieniądze na tym, że dam Ci realną szansę na radykalną poprawę Twojej sytuacji finansowej?

Dlaczego nie powiesz do swojego szefa: „Wiesz co, rzucam tę pracę, bo Ty na mnie zarobisz!” za to bardzo chętnie wyliczysz mi ile mogę zarobić za to, że nauczę Cię jak zarabiać?

Żeby zarabiać, zostanę kierowcą…

Załóżmy, że mój rozmówca pomyślał sobie: „Kierowcy ciężarówek świetnie zarabiają – Taaak, zostanę kierowcą i będę zarabiał 5000 zł miesięcznie”.

Niestety nie ma prawa jazdy odpowiedniej kategorii, a kurs kosztuje 4000 zł. Jak powinien zachować się mój rozmówca zgodnie ze swoją logiką, żeby zachować wewnętrzną spójność?

Otóż mój rozmówca powinien pomyśleć tak:

„Nie ma znaczenia, że mogę zarabiać 5000 zł co miesiąc, a koszt kursu zwróci mi się już po pierwszym miesiącu pracy. Znaczenie ma to, że właściciel nauki jazdy zarobi na mnie 1500 zł. Nie mogę na to pozwolić. Udam się do niego osobiście i dokładnie na kartce wyliczę ile on na mnie zarabia.

Powiem mu to prosto w twarz, a później odwrócę się na pięcie i wyjdę. Niech ten człowiek wie, że na mnie nie zarobi. Niech wie, że ja wiem o ile się on wzbogaci moim kosztem.

Nie zrobię tego prawa jazdy – nikt nie będzie bogacił się moim kosztem. Taaak, nie zrobię kursu – gdybym zrobił, to nie tylko ten właściciel szkoły nauki jazdy zarobi na mnie. Przecież dałbym zarobić temu bezczelnemu właścicielowi firmy transportowej…

O NIE! Nie dam im wszystkim na mnie zarobić – wolę do końca życia klepać biedę i być nikim. Mam swoją godność!”

Jak to w końcu jest? Pozwalasz innym, żeby na Tobie zarabiali, czy nie?

Poużywam sobie…

Dziś na rynku jest mnóstwo praktycznych płatnych szkoleń. Ludzie świadomi swoich braków i rozumiejący potrzebę rozwijania się korzystają z nich zawsze, kiedy chcą zwiększyć swoje perspektywy zawodowe i zarobki.

Jednak są wśród nas ludzie biedni mentalnie (nie odnoszę się do fizycznej biedy). Biedak mentalny mimo iż najczęściej marnie zarabia chętnie wydaje pieniądze na używki.

Piwo i papierosy są stałym elementem diety wielu ludzi. Mimo iż mają bardzo mało pieniędzy, chętnie wydają je na używki rujnujące ich zdrowie i finanse.

Co jest bardziej logiczne? Zakup paczki papierosów DZIENNIE, za 15 zł, czy przeznaczenie 30 zł MIESIĘCZNIE na praktyczną wiedzę i poznanie sprawdzonych, skutecznych i działających metod zarabiania pieniędzy? Na to pytanie odpowiedz sobie sam. (Przypominam, że w Projekt Milion nie pobieramy żadnych opłat)

Podsumowanie

Projekt Milion jest BEZPŁATNY – nie pobieram żadnej opłaty za uczestnictwo, proponuję Ci zdobywanie wiedzy krok po kroku, a Ty podążasz ze mną.

Musisz jednak rozumieć, że uczę Cię po to żeby w pewnym momencie zarobić pieniądze za moje zaangażowanie, poświęcenie, czas i doświadczenie którym się z Tobą dzielę.

Nie płacisz mi tych pieniędzy fizycznie ze swojego portfela. Płacą je firmy z którymi razem współpracujemy.

Mamy wspólną korzyść – zarabiasz Ty, zarabiam ja.

Jeśli jednak przeszkadza Ci, że ja zarabiam „na Tobie”, to informuję Cię, że ja nie muszę Cię uczyć, a Ty nie musisz ze mną zarabiać!

Jeśli masz inny pomysł na siebie to go realizuj i nie zawracaj mi głowy – ja to szanuję, więc Ty uszanuj mnie.

Dowody na to, że poważnie i profesjonalnie podchodzę do ludzi znajdziesz tutaj i tutaj. Są tam opinie ludzi, którzy przeszli przez wszystkie 7 etapów Projekt Milion.

Oni też mieli obiekcje, też mieli wątpliwości, też się zastanawiali czy ma to sens, też nie ufali i też mieli obawy, że być może zostaną oszukani – bo i z takimi wątpliwościami stykam się na co dzień.

To co ich jednak odróżnia od pozostałych to fakt, że potrafili zadać sobie właściwe pytania i oszacować czy uczestnictwo w Projekt Milion ma dla nich sens. No i nie mieli bólu między pośladkami, że ja coś na nich zarobię – dlatego zrobili to, co dla większości jest nieosiągalne…

Jeśli chcesz zarabiać znakomite pieniądze, pracując przez Internet z dowolnego miejsca na świecie, to skorzystaj z formularza pod tym wpisem i dołącz do Projekt Milion 🙂

Dodaj komentarz

avatar